Ze wszystkich mężczyzn, którzy chcieli byc przez nia kochani , ze wszystkich mężczyzn, których ona chciała kochac pozostał jej mąż, jako ten , który przy niej trwa w słońcu, burzy i deszczu -realnie i namacalnie bez tęsknoty za inną kobietą. Twardy , uparty. Jego miłość i ON jest dla niej balsamem dla duszy.Tak narodziła się wdzięczność dla mężczyzny, który przy niej jest , a nie bywa. To trzeci istotny skladnik milości. Wdzięczność przeważnie przychodzi późno. Dla jej męża małżeństwo to ciekawa przygoda, to ciągle szukanie jej i za każdym razem odkrywanie jej na nowo, to dźwignięcie się ze szponów nałogu. Dla niej małżeństwo to też poczucie bezpieczeństwa , to spełnienie sie w roli matki, to poczucie dawania szcześcia mężczyźnie, ktory pcha z nia ten wózek do przodu, to chronienie się przed wiatrem w pewnych ramionach uczuć bez strachu, lęku i zazdrości, to mozliwość budowania i rozwijania też samej siebie i drugiej osoby.
Wszystkie ,,przygody,, przystanki na drodze leżą sobie gdzieś daleko na pólce , jak zakurzone książki o romansach , którą sie kiedyś przeczytało. Jakość przezyć jest tylko rózna od ,,miernych,, romansów po przezycia godne Szekspira związane z grą pięknych słów ze strony Alfa.:) oraz własne przezycia bez związku ze słowami, a związane z konkretnymi osobami-istnieniami i samą sobą.
Ludzie są jak samochody od malucha po mercedesa....to jednak tylko złudzenie.....ludzie chcą byc dobrzy, staraja się kochac, staraja się byc dobrymi mężami, dobrymi zonami , dobrymi ojcami, dobrymi matkami......na nic starania ...starania męczą ...jezeli kocha sie prawdziwie jest lekko ,naturalnie i swobodnie. Poczucie miłości i pełni w sobie sprawia, że nie czujemy się samotni:) Tyko wlasne poczucie miłości wypełnia emocjonalną pustkę. Żadna miłośc drugiego człowieka nie zapełni własnej pustki ;):)
Nie wierzę w połowki , aby kochac prawdziwie czlowiek musi sam być pełnią .. "Połowa" kojarzy się z pewnym brakiem. Czlowiek z takim poczuciem braku, a może pustki i z chęcią szukania ,, drugiej połowki,, ktora go wypłeni nigdy nie dobierze się w pasujące pary. Ta "połówka" ma mieć coś, czego ja nie mam, a bardzo potrzebuję...to egoistyczne i niedojrzałe.
Warto sie rozwijać i najpierw samemu zbudować w sobie Pełnię i odnaleźć drugą osobę, która też ma w sobie Pełnię. Wtedy jest prawdziwe spełnienie. Można wtedy dawać i brac równomiernie, a związek nie polega na tym , aby jedno ,,charowało,, na wypełnienie braków w drugim. Bo jak tu brać, gdy ktoś jest tylko polową ? Jak tu ciągle dawać ? to męczy....